FAKTY i MITY - Moc kolumn

 

Dziś nieco o mocy kolumn. To parametr, którym karmiono nas od lat i który często uchodził dla wielu ludzi za kluczowy. Są użytkownicy, dla których ta wartość bywa synonimem jakości danego wyrobu, a to nijak ma się to do rzeczywistości. Często słyszę pytanie: „Panie, a ile Watów ma ta czy tamta kolumna?”. Jest to temat wdzięczny do wszelakich manipulacji i zakrzywień. Tak samo zresztą jak w przypadku wzmacniaczy, ale dziś skupimy się na kolumnach.

Kolumna głośnikowa to konstrukcja pasywna (bo o takich dziś dyskutujemy), a więc sama w sobie nie wytwarza żadnych watów. Żadnej mocy. Ona jedynie ją przyjmuje i przekształca na energię akustyczną wyrażoną w decybelach czyli dźwięk.

W takim razie co oznacza opis w specyfikacji technicznej „MOC np. 150W”? To wartość maksymalna, jaką nasza paczka głośników da radę przyjąć przez określony czas, zanim ulegnie przegrzaniu lub uszkodzeniu. No właśnie – przez określony czas. O jakim czasie mowa? To zależy, jak zostało to ujęte w specyfikacji.

Weźmy dla przykładu popularną normę RMS (często określaną potocznie jako moc znamionowa lub nominalna). Nie jest to dokładnie to samo, ale można założyć, że to bardzo zbliżone określenia. Moc ciągła, tzw. RMS, stanowi najbardziej konkretną wartość, ponieważ obowiązuje tu restrykcyjna i precyzyjna norma mówiąca o tym, w jaki sposób ją zmierzyć. Mianowicie: kolumna testowana jest przez okres stu godzin bez przerwy, w jednym ciągu, i po zakończeniu testu nie może wykazywać jakichkolwiek uszkodzeń.

W kontekście danych popularnym określeniem bywa też tzw. Moc muzyczna. I to jest całkowicie „suchy” parametr. Oznacza ilość watów, jaką nasza kolumna może przyjąć przez bardzo krótki czas – mniejszy niż nawet sekunda. To taki wskaźnik odporności na nagłe skoki, zwane impulsami. Jest więc w praktyce niemal całkowicie bez znaczenia. Nie wiem, na co komu taka informacja w realnym użytkowaniu sprzętu audio, ale za to wiem, że dobrze prezentuje się w opisach, bo można wrzucić tam kilkukrotnie wyższą wartość niż w RMS. Dla podkolorowania charakterystyki sprzętowej czasem nazywa się ją mocą szczytową, maksymalną itd.

Jeszcze lepszym kwiatkiem jest tzw. Moc PMPO. Tym zjawiskiem nawet nie powinniśmy się interesować, ale piszę o tym raczej w formie ciekawostki. Był czas, gdzie widniała ona na różnych wynalazkach z napisem 1000W lub nawet 5000W. Nie istnieją żadne standardy, jak to mierzyć, więc tak naprawdę można sobie wpisać cokolwiek jako marketingowy bełkot i liczyć, że ktoś się nabierze – a proszę wierzyć, że takich ludzi nie brakuje. Poważni producenci w ogóle nie zajmują się takimi pseudojednostkami. Dotyczą one raczej tanich grajątek udających jakościowy sprzęt. Istnieją także inne normy, którymi posługują się producenci kolumn głośnikowych, ale albo dotyczą rynku audio estradowego/profesjonalnego, albo są rzadkością w Europie i oczywiście w Polsce.

Czy zatem kolumna 200W RMS będzie lepsza od tej 100W RMS – zakładając, że podający te informacje nie naginają prawdy? Tu się rodzi pytanie: lepsza w czym? Jeśli chodzi o odporność na wysokoprądowe wzmacniacze – tak. Czy będzie głośniejsza i dynamiczniejsza od tej „mniej watowej”? Niekoniecznie. To zależy od tego, jak dana konstrukcja zamienia waty w decybele. Czyli ważniejszym parametrem w tym przypadku będzie skuteczność (zwana też czułością), obrazowana właśnie w decybelach. Czy w takim razie kolumna o mniejszej odporności na waty może być głośniejsza? Tak, dokładnie tak! I od razu zaznaczę, że sprawa jakości brzmienia to całkiem osobne zagadnienie.

Pójdźmy dalej. Czy waty określające kolumnę pozwolą nam dobrać odpowiedni mocowo wzmacniacz? Tak, w pewnym sensie tak, jednak nie należy traktować tego jak wyroczni. Co jeśli wzmacniacz będzie oddawał na kanał sporo więcej watów, niż wytrzyma kolumna? A no nic, jeśli będziemy użytkowali taki system rozsądnie. Przecież nikt nie każe rozkręcać głośności do maksymalnych poziomów i tym samym przelewać na kolumny pełnej mocy. Co więcej grając po cichu nasza elektronika będzie posiadała większy zapas i śmiało można założyć że ooda lepsze jakościowo Waty. Zdecydowanie gorzej, jeśli podepniemy do kolumn zbyt słaby wzmacniacz i będziemy starali się grać długotrwale z dużą głośnością. Sprzęt zacznie oddawać mocno zniekształcony prąd (przesterowanie) i wtedy szybciej uszkodzi głośniki lub zwyczajnie się zagrzeje i ulegnie awarii.

Są to oczywiście ogólniki i każdy system należy rozpatrywać osobno, na przykładzie konkretnych modeli. A do tej całej układanki dochodzą jeszcze Ohmy, jednak to zagadnienie zostawimy na kiedy indziej.

Podsumowując: osławiona moc kolumny to parametr, który coś nam o niej mówi, ale zdecydowanie nie jest najważniejszy. Nie decyduje o jakości kolumny. Nie decyduje, jak głośno zagra dana konstrukcja. Zawiadamia nas jedynie, ile mocy możemy bezpiecznie podać z naszego wzmacniacza, zanim coś uszkodzimy. Ostatecznie delikatnie sugeruje nam, jaki optymalny wzmacniacz możemy dobrać, żeby móc cieszyć się dźwiękiem.

Życzę rozsądku przy wyborze sprzętu audio i zapraszam do Bydgoszczy na prezentację oferty!

Polecane produkty
Wharfedale EVO 5.4 - TRANSPORT GRATIS - 10 rat 0 procent - PROMOCJA
Wharfedale EVO 5.4 Możliwość zakupu na 10 rat 0%Kolor: czarny, orzechPrzy składaniu zamówienia proszę podać wybrany kolor w koszyku w rubry...
Dali SONIK 7 - TRANSPORT GRATIS - 50 rat 0 procent lub rabat
Dali SONIK 7 Możliwość zakupu na 10, 20, 30 lub 50 rat 0% - 50 rat tylko Alior Bank.Lub pytaj o RABAT przy płatności gotówką!Kolor: czarny,...
Klipsch RP-8000F II - TRANSPORT GRATIS - 10 rat 0 procent - PROMOCJA
Klipsch RP-8000F II kolumna Możliwość zakupu na 10 rat 0%Kolor: czarny