Polk R700 vs Pylon Diamond 30 MKII - Porównanie
Witam na blogu bydgoskiego Elektropunktu. W dzisiejszym materiale wracamy do bezpośredniego porównania kolumn stereo. Tym razem wybrałem zestawienie, które dość często przewija się w naszym sklepie. Wiele osób słuchało tych produktów, dokonało zakupów, lecz opinie były podzielone, więc postanowiłem wrzucić garść informacji od siebie. A nuż komuś się przyda i pomoże w dokonaniu odpowiedniego dla siebie wyboru. A bohaterkami tego odcinka są kolumny Polk Audio R700 oraz rodzimy Pylon Diamond 30 MKII.
Porównanie mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka nieco niesprawiedliwe ze względu na prezentowaną cenę, bo Polki można w tej chwili zakupić poniżej 8 tysięcy złotych, a dzwoniąc do nas – to nawet mocno, mocno poniżej :) Ale ich cena detaliczna to 11 400 zł i w tej kategorii należy je rozpatrywać. Naprzeciw siebie stają produkty o różnym podejściu do audio. Z jednej strony nowoczesność prosto z USA, z drugiej – bardziej klasyczne podejście from Poland. Objawia się to zarówno pod względem designu zewnętrznego, jak i projektu konstrukcji. Obie skrzynki to trójdrożne, duże podłogówki z bardzo podobnym układem głośników. Przyglądając się jednak R700-tkom zauważymy, że dominują rozmiarem, a także wagą, a jak wspomniałem wcześniej – ich wygląd poszedł mocno w nowoczesność. Minimalistyczny projekt, zaokrąglone narożniki i maskownice, nóżki odchodzące na boki podnoszące stabilizację, a także stylizacja samych przetworników dają nam powiew innowacyjności.
Pylon Diamond MKII to klasyk. Tradycyjny wygląd i budowa głośników. Skromna, aczkolwiek piękna meblowa obudowa z prostokątną maskownicą bez fajerwerków i udziwnień. Jedyne, co przy pierwszym spojrzeniu odbiega nieco od standardu, to pochylenie całości ku tyłowi oraz umieszczenie skrzyni na głębokim cokole stanowiącym stabilną podstawę. To odchylenie to nie tylko efekt wizualny, bo ma ono zastosowanie akustyczne – równoważy czas, w jakim dźwięk z poszczególnych głośników dociera do naszych uszu. Diamond to po prostu ładny mebel. Świetnie wykonany, pięknie oklejony naturalnym, parowanym ze sobą fornirem. Charakteryzuje się masą wykończeń do wyboru w standardzie oraz niezliczonymi wariacjami pod zamówienie. Kolosy z serii Reserve są znacznie uboższe pod tym względem. Na tę chwilę w Polsce mamy jedynie czarny mat i okleinę sztuczną, która udaje orzech. Prezentuje się świetnie, ale drewnem nie jest. Bezsprzecznie Pylon wygrywa stolarką i wyborem, ale pod warunkiem, że szukamy klasycznego wyglądu.
Polski producent postawił także na klasykę, tworząc projekt swojej kolumny. Sprawdzone, nieco zmodyfikowane skandynawskie przetworniki to najwyższa liga w swojej cenie. Za bas i środek pasma odpowiedzialne są głośniki norweskiego giganta Seas oparte o celulozę, a reprodukcja górnego zakresu to równie kultowy, jedwabny Scan-Speak. Polk to zosiek samosiek i do budowy modelu R700 wykorzystano autorskie komponenty własnej produkcji. Woofery to potężne, 20-centymetrowe, polipropylenowe byki zaprojektowane specjalnie do współpracy z dolnym tunelem. Na środku śmiga turbinowy głośnik stworzony do reprodukcji ludzkiego głosu, a za najwyższe częstotliwości odpowiedzialny jest 1-calowy głośnik pierścieniowy ze szpiczastym radiatorem pośrodku, robiącym jako rozpraszacz.
Zarówno jeden, jak i drugi model to obudowa typu bass-reflex, ale jakże odmienna. Diamond 30 MKII to po raz kolejny tradycyjny tylny port, a raczej dwa – okrągłe, o standardowym rozmiarze i budowie. W Reserve 700 nakombinowano w tej kwestii. Upraszczając: stworzyli dolny tunel z filtrami prowadzący w kierunku podłogi, na końcu którego umieszczono rozpraszacz, który pcha bas praktycznie w każdym kierunku, eliminując jednocześnie zbędne częstotliwości i rezonanse. Czy to czyni z Polków kolumnę łatwiejszą w ustawieniu? Teoretycznie tak właśnie jest. Przyjmuje się, że taka konstrukcja czyni ją znacznie bezpieczniejszą niż tradycyjny tylny port, szczególnie w przypadku kolumny, gdzie tego basiku nie brakuje – a takimi są właśnie omawiane modele. Teoretycznie Diamondy należy odstawić od ściany i dać im więcej przestrzeni dla zaprezentowania swoich walorów. Mówię jednak „teoretycznie”, bo tak naprawdę decyduje akustyka pokoju, w którym grają, a w rzeczywistości nie jest wcale tak źle z dostawianiem ich do ściany. Jednocześnie podkreślam, że dolny tunel nie gwarantuje nam bezkarności w kwestii np. wrzucenia potężnych Polków w jakieś ciasne wnęki i liczenia, że dobrze zagrają. Może być różnie. Książkowo każda kolumna powinna mieć przestrzeń wokół siebie, ale zasady to jedno, a nasze mieszkania i warunki to drugie.
Jakbym miał jednym słowem określić Polk Reserve 700, to byłoby to słowo BAS. Bas przez duże, drukowane „B”. Bas, który jest potężny i ma się wrażenie, że jest wszechobecny. Określiłbym go mianem basu filmowego czy też kinowego. Pięknie mruczy, lekko się ciągnie i rozpływa po podłodze, otaczając pomieszczenie i słuchacza. Mówią, że schodzi tak nisko, że sięga piekieł i jest nie tylko słyszalny, ale także odczuwalny. Mówią, że przy dobrym utworze Polk wymasuje ci plecy. Coś w tym jest. Dobrym słowem opisującym niskie częstotliwości jest słowo „gęsty”. Namacalny, wręcz fizyczny, ale... No właśnie, ale jeśli zapewnisz mu odpowiednie zasilanie. Nie gra dobrze z byle czym. Potrzebuje prądu. Ma duże przetworniki i niezbyt wysoką skuteczność, dlatego pewne wymagania ma.
Pylona Diamond 30 MKII nie określałbym jednym słowem. Jego siła tkwi w spójności całej kolumny, ale o tym później. Bas płynący z wnętrza Diamondów jest także spory. Nie tak spory jak u konkurenta, ale nadal spory. Jest natomiast o wiele szybszy i bardziej zróżnicowany. Wielowarstwowy, wszechstronny. Nie ma takiego potężnego tąpnięcia jak 700-setki, nie słychać tyle mięsa, ale słychać jakość i różnorodność. Tam, gdzie potrzeba tempa i rozgraniczenia poszczególnych dźwięków, wypada lepiej od nieco misiowatego charakteru Amerykańców. Pylon lepiej czuje się w jazzie, bluesie i rocku, jednak kiedy puścimy epickie utwory, muzykę filmową, hip-hop czy elektronikę, zobaczymy atuty kolumn z USA. Jeśli zapewnimy im odpowiedni amplituner, to uzyskamy także lepszy efekt, oglądając film czy grając w gry na konsoli.
Diamond sprawia wrażenie produktu brzmiącego kulturalniej, z większą melodyjnością i muzykalnością, dźwięczniej, plastyczniej i spójniej. R700 postawiły na potęgę, grubość i dociążenie. Nie oznacza to w żadnym wypadku, że to kolumna jedynie do walenia basem. Oj nie! Może pochwalić się także bardzo naturalnym i świetnym wokalem. Obie kolumny rewelacyjnie reprodukują ludzki głos, ale ich przekaz jest odmienny. Projektanci polskiej konstrukcji lekko wypchnęli wokalistę przed całą resztę na scenie. Ciągle powtarzam, że siłą Diamonda MKII jest spójność i niesamowicie przyjemny odsłuch, który nie męczy godzinami, ale jeśli ktoś by mi wykręcił rękę i zmusił do określenia, który element się wyróżnia, to chyba wybrałbym właśnie wysunięty środek pasma.
Polk Audio oferuje inną szkołę. Wokalista czy też wokalistka jest bardziej otoczony przez muzykę i pozostałe pasma, a szczególnie wszechobecny niski zakres. Jest też neutralny i ciuteczkę bardziej stonowany niż u konkurenta. Turbinowy głośnik średniotonowy doskonale wykonuje swoje zadanie, ale nie próbuje wyjść przed szereg – robi swoje na swoim miejscu. Diamond ożywia śpiew – nie upiększa, lecz leciutko ociepla i powoduje, że głosy zyskują swoją wagę. Polk przekazuje głos precyzyjnie takim, jaki jest, włączając w to wady. Pylon delikatnie wygładza ten zakres, świetnie przekazując emocje, i tworzy przestrzenną scenę.
Jeśli chodzi o górne rejestry, to obie firmy wybrały raczej nienatarczywy charakter. Diamenty brzmią gładziutko, aksamitnie i wyraźnie, jednak zdecydowanie bez ostrości. Nie ma mowy o kłuciu w uszy czy też nadmiernej metaliczności – wysokie zakresy są idealnie zgrane z resztą, zero sztuczności czy nachalności. Siedemsetki wybrały drogę precyzji – są pełne powietrza i szybkości, przekazujące każdy detal. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że bywają nieco cofnięte w całym paśmie. Lepiej radzą sobie przy głośniejszych odsłuchach, bo po prostu wyraźniej je wtedy słychać. Porównując je bezpośrednio z polskim produktem zauważymy, że są jakby z rodzaju tych technicznych – pełne mikrodetali, ale jakby ciut nieśmiałe. Diamondy 30 tworzą przyjemny klimat odsłuchu o bardziej plastycznym usposobieniu.
Podsumowując:
Polk Reserve R700 to potęga basu, potęga dźwięku i ogrom przekazu. Spiszą się wszędzie tam, gdzie szukamy energii, epickiego charakteru i filmowego stylu grania, który jest jednocześnie precyzyjny, dokładny i potężny. Wymagają jednak porządnego zasilenia – nie wybaczają prądowego skąpstwa. Jeśli dostaną moc, pokażą pazur i udowodnią, kto jest królem niskich tonów.
Pylon Diamond 30 MKII to przede wszystkim bardzo spójna muzykalność i absolutny relaks, który daje odsłuch. To aksamitny i plastyczny przekaz z wyraźnym, namacalnym wokalem, któremu doskonale wtórują głęboki, zróżnicowany bas oraz wyraźna i łagodna góra pasma. Oczywiście można zastosować Diamenty także w kinie, ale to przede wszystkim kolumna stereofoniczna. Polk natomiast czuje się najlepiej tam, gdzie trzeba odpalić dynamit.
Zapraszamy na osobiste porównanie do naszego punktu w Bydgoszczy!