Dali SONIK 9 - Pierwsze wrażenia
Dzień dobry dzień dobry,
Zawitały do nas Dali Sonik 9, żeby w parze z piękną wiosenną pogodą poprawić nasze humory choć wcale nie były złe, a także wprowadzić nas w iście muzyczny nastrój. Czego można się spodziewać po dzisiejszym materiale? Na pewno podzielę się pierwszymi wrażeniami z obcowania z najnowszymi duńskimi kolumnami. Porównamy je troszeczkę poprzednim modelem tj. Oberon 9.
Już zanim Soniki 9 do nas dotarły zwróciłem uwagę, że są zaprojektowane na mniejszych przetwornikach basowych niż Oberony 9. Słabo pomyślałem. Uwielbialiśmy właśnie ten model za to że są potężne, że potrafią zejść nisko, zatrząść troszkę pokojem w którym stoją a nawet tymi obok. Za to, że mogą pod tym względem rywalizować spokojnie z Klipschem RP8000F II czy Polkiem R700. Z drugiej jednak strony patrząc na pasmo przenoszenia , które podają Duńczycy to niski ton ma niższy zakres. No więc jak to w końcu jest z tym basem? Jest dobrze o czym później. Zaczekajmy na podsumowanie.
Kiedy kolumny opuściły już swoje opakowania i dumnie stanęły po środku naszego punktu w oczy rzuciło mi się że są smuklejsze od poprzedniczek, ale przede wszystkim o zupełnie innej konstrukcji. Rozkład głośników. Podział komór wewnątrz obudowy. Zastosowane przetworniki. Wszystko inne. Niestety cena też.
Konstrukcyjnie jak podają twórcy Dali Sonik 9 jest kolumną 2,5 + 0,5 drożną. Bardzo niespotykane nazewnictwo prawda?. Dwa 7 calowe mid-basy zamknięto w dolnej komorze z dwoma osobnymi tunelami bass reflex dla uzyskania mocnego zejścia w dół pomimo zmniejszenia niskozakresowych przetworników w stosunku do Oberon 9 o czym wspomniałem wcześniej. Rozmiar jak widać to nie wszystko, bo liczy się przede wszystkim jakość a ta została poprawiona w nowej odsłonie. Wymienione przetworniki o podwójnych magnesach ulepszono, co pozwoliło wejść kolumnie na wyższy poziom, a stare przy nich wyglądają po prostu biednie. Górna komora wewnętrzna obudowy, posiadająca osobny port bass reflex, to głośnik średnioniski oraz hybryda wysokotonowa, która stanowi ogromną zmianę porównując z modelem Oberon.
Soniki 9 to mniejsza kolumna w każdą stronę, co dla mnie jest plusem, bo wygląda smuklej i nie zabiera tyle miejsca w pomieszczeniu. Wiem, jednak że spora część słuchaczy po prostu lubi wielkie kolumny i zmniejszenie wymiarów nie przypadnie im do gustu. Zastanawiająca jednak jest duża różnica w wadze obu produktów, choć muszę przyznać, że moje plecy są wdzięczne konstruktorom z Dali i za ten zabieg. Oceniając sam wygląd zewnętrzny, to podobnie jak przy Sonik 7 plus wędruje w stronę nowego modelu. Prezentują się nowocześniej. Bardziej stylowo. Zdecydowanie mniej topornie, choć nadal brakuje im do wyrafinowanej stolarki. Oferują także więcej wykończeń kolorystycznych. Niektóre z nich nazwałbym nietypowymi, ale wybór jest i zaznaczyć należy ze na żywo wyglądają bardziej okazale niż na fotografiach. Front w większości przykrywa maskownica na magnesach, zmieniająca swój kolor w zależności od wybranego wykończenia. Odchodzące na boki stopy prezentują się lepiej niż prostokątna podstawa z Oberona więc stawiam przy nich maleńki plusik.
Pierwszy raz włączając najnowsze dziecko DALI zanotowałem naprawdę fajnie tworzącą przez nie scenę. Da się usłyszeć wielopoziomowość dźwięku. Wiele warstw muzycznych które mimo, że da się odseparować to mieszają się ze sobą w płynny sposób. Jest szczegółowość. Jest fajny dokładny wokal. Jest dobra podstawa basowa. Czy tak dobra i mocna jak w OBERON 9? Bas rzeczywiście potrafi zejść podobnie nisko, jednak ilościowo jest go mniej. Szczególnie średniego basu jest mniej przez co starszy model wydaje się ze gra z większym łupnięciem. Słychać większe pudło i większy przetwornik. Czasem to dobrze bo gra grubiej i jakby łatwiej pod względem niskich zakresów, jednak czasami nienaturalnie podbija miejsca gdzie nie powinno być podbicia. Ton niski w Sonikach jest uporządkowany, komponuje się z resztą utworu, a w Oberonie 9 bywa nachalny i wciska się wszędzie gdzie może. Powtórzę się. Są sytuacje gdzie ta naleciałość robi robotę dając więcej głębi, ale całościowo większa kontrola nowego modelu jest mniej męcząca, bardziej sprężysta. Mniejszy głośnik jest szybszy od 9 calowego kolosa i to słychać. Dolne rejestry mają większą sprężystość i nie są tak misiowate jak poprzednik. Nie wylewają się na inne pasma pomimo że potrafią uderzyć odpowiednio nisko kiedy trzeba. Celowo do porównania wziąłem parę, która prawie nie grała żeby wyrównać warunki odsłuchu, gdyż Soniki otrzymaliśmy bardzo niedawno, więc po wielogodzinnym graniu najniższe tony na pewno się nieco pozmieniają ale myślę, że układ proporcji pozostanie na podobnym poziomie.
Cały przekaz następcy Oberona z numerkiem 9 jest jaśniejszy, bardziej ożywiony i dokładniejszy. Brzmienie jest przyjemnie wyraźne i co chwila podczas umilania sobie dnia muzyką deceniałem drobne szczegóły i smaczki dochodzące z głośnika. Jest tego sporo, przez co niektóre tracki można odkryć na nowo i ponownie się nimi cieszyć. Kolumny pokazują, że mogą być szczegółowe i rozdzielcze, ale nie koniecznie super analityczne, przez co nie drażnią przy wielogodzinnym obcowaniu.
Największa konstrukcja serii Sonik jest uniwersalna pod względem reprodukcji gatunków muzycznych. Dobrze czuje się z każdym choć najlepiej według mnie w kompozycjach akustycznych, ale proszę pamiętać że to mocno subiektywne odczucie.
Sonik 9 charakteryzują się sporą uniwersalnością pod względem doboru wzmacniacza, bo grają dobrze na jaśniejszych klockach, ale i na ciepluchach, a nawet lampach. Naturalnie z każdym z tych rodzajów inaczej, ale jest pole do dopasowania pod własne ucho. Do tego dopasowania namawiamy i zapraszając do naszego punktu w Bydgoszczy.